“urxvt bez dekoracji”

31 07 2006

Takie oto zapytanie znalazłem w statystykach, a jest to jedno z niewielu. A powieważ naprawde się nudze i nie mam co z soba zrobić udziele na nie odpowiedzi, żeby inni nie musieli juz tak daleko szukać ;) .

Sprawa ma się następująco gdyż jest to niezwykle zawiły problem natury technicznej. Musimy uruchomić URXVM’a lub RXVM’a ze zmienną ‘-bl’ co znaczy ‘BorderLess’.

$ urxvm -bl

Lub też możemy dodać to do .Xresorces w postaci wiersza

urxvt*borderLess:true

Lud się domaga to i lud dostaje, ale szkoda że używanie manuali zostawia się zawsze na sam koniec, o ile oczywiście wogóle się do nich zaglądnie.





konfig

31 07 2006

No to zaczynam wkładać konfigi i odrazu mówie, że co jakiś czas będą aktualizowana, tzn. część z nich.

Dzisiaj repozytoria dla Etch’a czyli sources.list ( stan na 07.31.2006 13:28 )

# standardowe repo etch'a
deb http://ftp.pl.debian.org/debian/ testing main non-free contrib
deb-src http://ftp.pl.debian.org/debian/ testing main non-free contrib 

deb http://security.debian.org/ testing/updates main contrib non-free 

# xgl i compiz
deb http://xgl.compiz.info/ dapper main
deb-src http://xgl.compiz.info/ dapper main 

# mplayer i kodeki
deb http://www.debian-multimedia.org/ testing main 

# e17
deb http://www.vobcopy.org/mirror/elive/ elive main efl elive




Conky ( razy 2 )

30 07 2006

Cóż byłem z siebie taki dumny, że wkońcu odpaliłem to conky, że postanowiłem znow się pobawic composity. I tutaj pojawił się znaczny problem, nagle conky zaczeło “schodzić” pod pulpit gdy klikałem lewym klawiszem myszy na tapecie. Cóż próba zarady, zmiana typu okna na ‘override’. I wszystko wyglada jak uratowany, gdyby nie fakt, że po pewnym czaśie obszar pod conky robił się szarawy. Kolejna klapa, ale się nie poddawłem i tym razem zastosowałem hints’y. Odziwo podziałały niemal natychmiastowo, ale pojawił się kolejny problem, gdy włączyłem cienie wokół okien to i ten efekt został zastosowany do tego okienka. Cóż ale łatwiej jest żyć z dodatkową ramka z cienia, niż z czymś co znika sobie. Dodatkowo wprowadziłem pare zmian kosmetycznych w konfigu jeśli chodzi o położenie okna oraz jego szerokość.

Conky, composity, urxvt

Jak widać na zrzucie ekranu zaczynam testować też Urxvt i musze powiedzieć, że zaczyna mi się powoli podobać. No i bezproblemu obsługuje composity, ale nad używaniem tego modułu musze się zastanowić i chyba z niego zrezygnować do czas aż zrobie coś z tym conky.

Na dniach wprowadzę również podstrone z konfiguracjami conky. Docelowo będą tam też np. konfigi fvwm’a za którego w końcu się wezmę.





Conky

29 07 2006

Od pewnego czasu starałem się zmusić conky do działania, poprawnego działania. Pomijając fakt, ze dopiero sie ucze tworzenia plików konfiguracyjnych do tego jakże potężnego narzędzia to moge się z Wami podzielic wiedzą, którą obecnie posiadam.

Instalacja

To jest chyba najprostrza rzecz całej opercaji. Wydajemy polecenie

$ apt-get install conky

i już po chwili znajduje się ono na naszym dysku.
Co się tyczy kompilacji to narazie nie odczówam takiej potrzeby, więc i opisu jej przerpowadzenia nie będzie – narazie.

Uruchamianie

Teoretycznie możemy już je uruchomić, ale zacznijmy od przykładowego konfigu.

$ zcat /usr/share/doc/conky/examples/conkyrc.sample.gz > ~/.conkyrc

Teraz w naszym katalogu domowym znajduje się plik z konfiguracją, który conky odczytuje domyślnie. Teraz można już odpalić conky

$ conky &

Magia i czary

Prawdopodobnie wszystko działa, ale conky sobie mruga. Jest to niezwykle wkurzające tymbardziej, że nie wszystkie wiersze się odświeżą. Ale idzie temu zaradzić.
Dobra podmienmy teraz konfiguracje na moją, będzie mi łatwiej opisać “magie”.

# conky configuration
background yes
use_xft yes
# MPD host/port
# mpd_host localhost
# mpd_port 6600
xftfont Bitstream Vera Sans:size=7
xftalpha 0.8
update_interval 1.0
total_run_times 0
own_window yes
own_window_transparent yes

# own_window_hints undecorated,below,skip_taskbar
own_window_type desktop
double_buffer yes
minimum_size 200 5
draw_shades yes
draw_outline no
draw_borders no
stippled_borders 8
border_margin 4
border_width 1
default_color white
default_shade_color black
default_outline_color black
alignment top_left
gap_x 592
gap_y 2
no_buffers yes
uppercase no
cpu_avg_samples 8
net_avg_samples 8
override_utf8_locale yes
use_spacer yes
TEXT
${font Bitstream Vera Sans:size=7}${alignc} ${color #ccccee} MPD:${color #88ff88} $mpd_status
${font Bitstream Vera Sans:size=7}$color ${alignc} $mpd_artist
${font Bitstream Vera Sans:size=7}${alignc} $mpd_title
${font Bitstream Vera Sans:size=7}${alignc} Volume: $mpd_vol Bitrate: $mpd_bitrate kbps
${color #ccddff} $mpd_bar $color
${alignc 50}${font Bitstream Vera Sans:size=7}Local System: $kernel${font Bitstream Vera Sans Mono:size=7}
${alignc 75}$color${font Bitstream Vera Sans:size=7}CPU: $cpu% ${cpubar 4,65}${font Bitstream Vera Sans Mono:size=7}
${alignc 50}${color grey}Filesystem: $color${fs_used /}/${fs_size /}${font Bitstream Vera Sans Mono:size=7}
${alignc 50}${color grey}RAM:$color $mem/$memmax ${color grey} Swap:$color $swap/$swapmax ${font Bitstream Vera Sans Mono:size=7}
${alignc 50}${color red}Up: $color ${upspeedf eth0}k/s${color green} Down: $color ${downspeedf eth0}k/s${font Bitstream Vera Sans Mono:size=7}
${color #FF5555}${top name 1} ${top cpu 1}${top mem 1}
${color #FFaa55}${top name 2} ${top cpu 2}${top mem 2}
${color #FFff55}${top name 3} ${top cpu 3}${top mem 3}
${color #aaFF55}${top name 4} ${top cpu 4}${top mem 4}
${color #55ff55}${top name 5} ${top cpu 5}${top mem 5}
${color #55ffdd}${top name 6} ${top cpu 6}${top mem 6}

Prosty konfig i jak narazie skuteczny – dalsze wyjaśnienia już wkrótce. Teraz czas zrobić mały dopisek w xorg.conf ( każdy może użyć swojego ulubinego edytora do tego, ja pokaże na przykładzie mcedit ).

$ su # mcedit
/etc/X11/xorg.conf

Teraz musimy dopisać w tym pliku jedną linie, przechodzimy do sekcji ‘ Sektion “Module” ‘. I dodajemy tam jeden wiersz o treści ‘ Load ‘, wciskamy Tabulator i piszemy ‘ “dbe” ‘. Zapisujemy zmiany, w mcedit naciskamy F2 i potwierdzamy Enterem, i wychodzimy z edytora. Teraz czas na przeładowanie serweraX, możemy się wylogować by zapisać sesje zanim to zrobimy. Wciskamy CTRL+Alt+Backspace i po chwili widzim nasz menadżer logowania, o ile takowy posiadamy.
Teraz możemy już uruchomić conky z nowym plikiem konfiguracji i cieszyć się jego stabilnym wyświetlaniem.

$ conky &

Teraz czas na wyjaśnienie pogrubionych wierszy z pliku konfiguracyjnego. Sprawa wygląda następująco, zgodnie z ich występowaniem, pierwszy uruchami conky w jego własnym oknie. Potem mamy włączenie pseudo-przezroczystości ( takiej jak np w terminalu – ale bez użycia composity! ) i teraz najważniejsza linijka, odpowiada ona za typ okna. Ów typ jest ustawiony na desktop, czyli okno bez dekoracji, bez powiadamiania w pagerze ( chyba tak się to odmienia, o ile się to odmienia ) i pojawianie się na wszystkich pulpitach. Ostatnia linijka to włączenie zdublowanego bufora.
Jak widać konfig jest bardzo prosty i obsługuje tylko MPD jako odtwarzacz muzyczny. Dodatkowo położenie możemy zmieniac ć za pomocą ‘gap_x’ i ‘gap_y’ pamiętając, że punkt o wsp. (0,0) to lewy górny róg ekranu. Dodatkow należy uwzględnić szerokość i wysokość conky, tutaj wynosi szerokość wynosi 200 i jest równa minimalnej ‘minimum_size’.

conky + xfce4
Tak oto wygląda skrypt w działaniu ( gkrellm został użyty tylko do zrobienia zrzutu ekranu – lenistwo ;) ).

Mam nadzieje, że komuś się ten prosty i nieprofesjonalny artykuł przyda.





Debian Etch, od kuchni ( part 2 )

28 07 2006

Czas żebyzobaczyć czy nasze nowe monstrum ożyje i tutaj miałem opisać drugi etap instalacji, a mianowicie podstawowa konfiguracja. Ale nie będzie tego bo jest to proces na tyle łatwy i  szybki, że każdy kto najpierw czyta co mu wyskoczy na monitorze, a potem klika Enter poradzi sobie. Drugim powodem jest to, ze ostatnio dwa razy niewiadomo czemu instalator dodatkowych pakietów chciał wywalić jajko. Niby to nie m wpływu bo bezproblemu i tak zainstalujemy nowe, ale nawet jeśli ten krok zakończy się niepowdzeniem to można przejść w menu konfiguratora do ostaniej pozycji – zakończ.

Party time

Mamy już podstawowo skonfigurowany system z kontem root’a i jednym własnym kontem. Logujemy się na to drugie i zazynamy zabawe.
najpierw musimy dostać uprawnienia root’a to tez wydajemy polecenie ’su’ i gdy poprosi o hasło root’a wpisujemy je. Teraz pierwszym krokiem bedzie update wszystkich pakietów, ale wcześniej musimy wywalić exim’a gdyż większości z nas będzie on niepotrzebny.
apt-get remove exim4*
I potwierdzamy chęć usunięcia zaznaczonych pakietów, niby to nie jest elegancki sposób, ale zaraz po instalacji systemu działa dobrze. Czas na update
apt-get dist-upgrade
Tym oto poleceniem powodujemy upgrade dystrybucji. Gdy proces się zakończy przechodzimy do ‘aptitude’ żeby zainstalować reszte śmiecia. Niestety nie przedstawie procesu instalacyjnego dla kart ATI, gdyż takiej nie mam. Jeśli nasza karta graficzna jest starsza niż GF3 to musimy użyć driverów legacy, w sumie to X.org jeszcze się gryzie z paczkami nowych driverów więc dla posiadaczy kart GF3 i nowszych zalecam instalacje z binarek pobranych z Nvidii. Najpierw odwiedzamy Niezainstalowane pakiety -> Base -> Main i tam wybieramy linux-image-2.6.15-1-686 ( naciskamy ‘+’ ). Teraz w sekcji Zainstalowane pakiety -> Base -> Main odznaczamy obecne jądro, prawdopodobnie będzie to 2.6.8 ( klawisz ‘-’ ). Wybieramy się teraz do sekcji z driverami Nvidii Niezainstalowane pakiety -> X11 -> non-free, i tutaj musze odrazu powiedzieć, że podczas instalacji padło pytanie czy chcemu używac pakietów z sekcji non-free ( jeśli wybraliśmy nie to najpierw trzeba bedzie wykonac operacje, która opisze zaraz ). Wybieramy tutaj nvidia-glx-legacy, nvidia-kernel-legacy-2.6.15-1-686. Teraz w sekcji Niezainstalowane pakiety -> X11 -> main wybieramy xorg i wszystkie zależne pakiety – powinny się same zaznaczyć. Teraz naciskamy ‘g’ i wyświetla się co zostanie zainstalowane, jeśli nic nie jest na czerwono podświetlone naciskamy znów ‘g’ i rozpoczyna się proces ściągania pakietów do instalacji. Troche to potrwa więc można zrobić sobie przerwe.

Dodanie non-free do repozytorium

Ponieważ mcedit będzie dla każdego łatwy w użyciu wykonamy to przy jego pomocy. wydajemy polecenie
apt-get install mc
Po tym jak zakończy sie procest instalacjiwpisujemy
cd /etc/apt
mcedit sources.list
Na końcu wiersza rozpoczynającego sie od ‘deb’ po spacji dopisujemy non-free, tak samo postępujemy z wierszem ‘deb-src’. Zapisujemy zmiany naciskając F2 i wychodzimy klawiszem F10. Teraz tylko
apt-get update
i nasze repozytorium zawiera już sekcje non-free.

Gdy proces instalacji z uzyciem aptitude zakończy sie wychodzimy naciskając ‘q’. Teraz jeszcze tylko
apt-get install gdm gdm-themes msttcorefonts

Mamy już zainstalowany menadżer plików ‘mc’, serwerx, sterowniki nvidii, menadżer logowani w iksach ‘gdm’ oraz nowy kernel. W kolejne części Xfce4 i reszta polskich fontów.





Debian Etch, od kuchni

27 07 2006

Ponieważ sam troche popsułem jak i chciałem napisać ten artykuł zabrałem się wczoraj za reinstalacje systemu. Jak zwykle pierwsza nie wystarczyła bo zachciało mi się testować Sid’a. To był mój błąd, niby chodzą głosy, że testing ( obecny Etch ) jest gorszy od Sid’a i jest z nim kupa problemów. Zaprzecze temu, no chyba, że tylko ja mam jakąś wredna edycje, która mnie nie lubi. Braki pakietów w repozytorium, no niby jest incoming, ale nikt nowy nie bedzie się bawił w coś takiego, taka osoba chce mieć sprawny system, a tutaj niespełnione zależności i X.org sie sypie ( w sumie dziwne bo ten sam jest w testingu, tzn. ja zainstaloiwalem tą samą wersje ). Ale po nieudanej instalacji Xfce z repozytorium Sid’a i po probie naprawy tego mieszaniem pakietów z testingu nadszedł czas na nową instalacje.

Time to NetInstall

Cały czas używam dość wyświechtanej już płyty Debian NetInstall, która domyslnie służy do instalacji Sarge, ale kto by tam na to patrzył.
Odpalamy płyte z jako expert26 i w sumie reszta jest niemal identyczna jak Windowsie – cały czas Enter i czasem strzalka w lewo/prawo. No może troche przesadzam, ale instalacja jest naprawde banalnie prosta.
Każdy etap rozpoczyna się wyświetleniem menu z wyborem kroku instalacji i na szczęście nie da się pominąć części etapów ( niecierpliwy mogą iść sobie zrobić kawe :P ). Wybieramy język, lokacje i teraz pierwsze “poważne” wybory. Dochodzimy do kroku montowania płyty instalacyjnej i tutaj wybieramy moduły obsługi chipsetów, niby można odznaczyć zbędne, a one stanowia zazwyczaj 95%, ale jest to strata czasu, a spowolnienie procesu ładowania jest naprawde niewielkie. To też nasz przyjaciel Tab i Enter, lecimy dalej. Jeszcze nudne pytanie o dodatkowe parametry dla modułów – też pomijamy, i pytanie o to czy chcemy załadowac obsługe Card PC ( popalarnych “pcimpci” :) ). Jeśli mamy laptop to oczywistym jest załadowanie, ale w innym wypadku odrazam, gdyż zawsze kończyło się to instlacją w systemie tegoż to zbędnego modułu dla komputerów desktop. Teraz przed nami wybór składników instalatora, można go olać gdyż typowemu zjadaczowi chleba będzie to zbędne – Tab, Enter.
No wkońcu lista etapów się rozbudowała o te najważniejsze, i teraz od przystąpienia do instalacji dzieli nas jeszcze tylko partycjonowanie. Tutaj osobiście polecam ręczny przydział dysku/-ów. Ja zawsze tworze trzy partycje, tj. główna ‘/’, domową ‘/home’ i przestrzeń wymiany ’swap’. Dwie pierwsze dostają system plików ReiserFS, jakoś się nigdny na nim nie zawiodłem ( nie licząc nie udanej próby usunietych danych, ale to była moja własna wiona i głupota ). Dodatkow jeśli mamy tutaj partycje Windows’a lub dysk z ów systemem możemy ustawić dla niego punkt montowania. Teraz zapisujemy zmiany na dysku i przechodzimy do instalacji systemu bazowego. Teraz mamy czas na zrobienie kawy, herbaty czy też tostów – ja lubie to ostatnie. Po tym etapie czas na wybór pomiędzy GRUB’em, a LILO jako bootloader’a. Tutaj nie będe doradzał, gdyż styczność miałem tylko z jednym z nich, to tez nie napisze który to, i tak większego znaczenia na komputerze domowym to nie będzie miało.
No i to koniec pierwszego etapu, wybieramy zakończ odbieramy płyte z wysuniętej tacki i potwierdzamy restart.

Na dziś pierwszy – miły etap, a na jutro zajmiemy się ożywianiem monstrum.

Dobranoc, choć o tej godzinie i tak nikt tego nie będzie czytał :)

P.S. Za braki opisów jakiegoś etapu przepraszam, a wynika to najprawdopodobnie z faktu iż jest to nudny i prawdopodobnie w pełni zautomatyzowany krok.





Xfce 4.4-beta part2

22 07 2006

Wkońcu doszło do powstania drugiej części zmagań z Xfce 4.4-beta. Tym razem jednak sytucja ma się dużo lepiej, choć nadal ma sie jakiś niedosyt.

Wkońcu wersja beta nowego środowiska jest dostępna w oficjalnym repozytorium Debiana. I jak przystało na debianowca odrazu przystąpiłem do aktualizacji, choć z pewna dozą niepewności czy oby tym razem wszystkie moduły działają sprawnie.

Pora na instalacje tym razem odrazu z poziomu terminala poprzez apt-get. No i się zaczeła chwila trwogi, a mianowicie instalacja i konfigurowanie pakietów. No i ostatecznie przy instalacje zero błędów, brak konfliktów zależności, jednym słowem super.

Ctrl + Alt + F7

No i teraz czas prób. Jeszcze tylko logowanie w GDM i… No cóż, znów się ładuje kosmicznie wolno, ale lada dzień czas na postawienie linucha na nowo, moze sie poprawi. Dobra nasza załadowało się, pulpit jest, dolny i górny panel też. No wygłada jakby działało, ale czy działa ten durny menadżer sesji. Odpowiedź brmzi tak, ach no to wkońcu można potestowac to nowe środowisko.  Ale to już w następnym artykule.

Pozdrawiam,
qluk





To już lipiec…

8 07 2006

I tak oto mamy juz lipiec na kalendarzach, ba zbliżamy się do jego połowy, a ja jakoś nie mam co pisać. Dziwne uczucie, ale z drugiej strony nikt mi za to nie płaci więc i nie musze się ograniczać terminami. Ale chciałoby się zacząć wydawać jakieś sensowne artykuły z regularnymi, w miare możliwości, terminami. Lecz nie wszystko można mieć.

Zgodnie z planami mam zamiar wprowadzić pewien rodzaj harmonogramu w moim życiu. To tez najbliższy artykuł bedzie o tym w jaki sposób mam to zamiar rozwiązać, ale możliwe też, że bedzie o WorldQuake lub kolejnym podejściem do nowego Xfce.